- O co chodzi?

Ten śmiech musiał mu się chyba przyśnić. Tutaj nikt nigdy nie śmiał się w taki sposób - swobodny i prawdziwie radosny.
Ingrid niecierpliwiła się - Mark zostawił ją samą w sa¬lonie. Do czego to podobne?
intensywny zapach i kiedy po chwili otworzył oczy, byli już na planecie Pijaka. Ujrzawszy go, Mały Książę
Ciekawe, jak ten jej kapitalny facet radził sobie z Hen-rym. Czy nie musiał go aby przewinąć?
- Myślałam o tobie... - zaczął i zawiesił na chwilę głos, by przekonać się, czy Róża opanuje swoją ciekawość.
Niespodziewanie na twarzy Marka zagościł uśmiech i świat znowu pojaśniał.
ROZDZIAŁ CZWARTY
mgłę i wschodzące słońce, które rozświetla i stopniowo odsłania krajobraz?...
Nie wiadomo skąd któregoś popołudnia pojawił się Motyl. Mógł przybyć zarówno z innej planety, jak też wyłonić

Z jednej strony ją to ucieszyło, a z drugiej...
- Więc czego się boisz?
- Wybaczcie, proszę. Tammy, poznaj Ingrid. Ingrid jest...
jest chwastem, lecz kwiatem, zacząłem o nią bardzo dbać. Wyrosła na piękny kwiat, piękny jak światło księżyca...


- A jeśli nie chcę?

- Skoro prosisz... dobrze - i w mgnieniu oka przeistoczyła się w kilka różnobarwnych kwiatów skupionych wokół
się na swojej planecie. Ich wspólnej tajemnicy, którą razem będą odkrywać.
- Ja zrobiłam ci śniadanie, i to ci powinno wystarczyć.

- Oczywiście!

przyjaciele bawili się jego najnowszą zabawką.
Otworzyły się drzwi windy, Santos wsiadł do kabiny i nacisnął guzik na drugie piętro. Drzwi zaczęły się zamykać.
Dała mu znać, że słyszy, i zwróciła się ponownie do menedżera:


Pomysł był świetny. Przecież są dla siebie stworzeni. A poza tym ją kocha.
jąco poklepała pogiętą i wyszczerbioną skorupę kadłuba.
Luciena, po czym spoważniał. - Po co więc to wymyślne kłamstwo?